Decyzja UOKiK z 2021 roku de facto sankcjonuje fikcję weryfikacji przesyłek pocztowych. Zamiast surowo ukarać InPost za systemowe poświadczanie nieprawdy w dokumentacji, urząd ograniczył się jedynie do pouczenia spedytora i przyjęcia jego obietnicy zaprzestania nieuczciwych praktyk. Taki brak zdecydowanej reakcji budzi poważne wątpliwości co do skuteczności nadzoru państwowych instytucji oraz realnej ochrony konsumentów w sektorze usług pocztowych. Dziwi również dlaczego prezes Chróstny nie wydał wyroku w tej sprawie, tak jak ma to miejsce w większości podobnych postępowań.
spis treści
Fikcja weryfikacji przesyłek pocztowych
Pod koniec grudnia 2021 roku Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów ogłosił na swojej stronie internetowej wyniki postępowania wyjaśniającego przeciwko InPost. W komunikacie UOKiK skupiono się wyłącznie na praktykach firmy jako przewoźnika, niezależnie od działań brokerskich. Urząd potwierdził, że InPost bezprawnie pobierał dodatkową opłatę w wysokości 3,68 zł za weryfikację gabarytów przesyłki, naliczając ją już po wykonaniu usługi. W przypadkach, gdy na żądanie konsumenta nie przedstawiono dokumentacji potwierdzającej przeprowadzenie weryfikacji, z dużym prawdopodobieństwem mogło dochodzić do poświadczenia nieprawdy w raportach firmy.
Nierozstrzygnięte sprawy brokerskie
Warto przypomnieć, że UOKiK dysponuje licznymi zgłoszeniami dotyczącymi nienależnych roszczeń weryfikacji przesyłek, inicjowanych poprzez umowy brokerskie, w wyniku których pośrednicy starali się egzekwować opłaty za weryfikację paczek, grożąc konsumentom windykacją, w przypadkach nie uiszczenia należnej kwoty.
Brak formalnej decyzji i wyroku
Zaskakujące jest to, że sprawa nigdy nie zakończyła się wydaniem formalnej decyzji Prezesa UOKiK– jak to jest praktykowane w wielu innych sprawach. Przeprowadzono jedynie postępowanie wyjaśniające, a następnie opublikowano komunikat o zmuszeniu Inpost do wycofania opłaty:
"InPost pobierał opłatę (3,68 zł) za weryfikację gabarytów przesyłki. Naliczał ją po realizacji usługi. Dotyczyło to sytuacji, gdy nadający przesyłkę konsument przekazał paczkę o wymiarach innych niż deklarował. Przedsiębiorca w 2022 r. rozpocznie wprowadzanie zmian, rezygnując z pobierania tej opłaty."
Krytyczna ocena reakcji UOKiK
Sposób działania Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów budzi poważne wątpliwości. Jeśli InPost faktycznie dysponował dowodami potwierdzającymi podstawę do naliczania opłat, interwencja UOKiK wydaje się nieuzasadniona. Z drugiej strony, jeśli firma świadomie wyłudzała dodatkowe środki, sama deklaracja zmiany praktyk nie zastąpi realnej kary ani rekompensaty dla poszkodowanych.
To precedensowe zaniedbanie rodzi pytania o skuteczność i niezależność urzędu, zwłaszcza w kontekście praktyk w bezprawnych działaniach rządów zjednoczonej prawicy.
Co dalej ?
W świetle powyższego nasuwa się pytanie o przyszłość nadzoru nad takimi praktykami. Czy UOKiK zdecyduje się na podjęcie realnych kroków – wszczęcie postępowania sądowego i postawienie InPost przed sądem – czy ograniczy się do pustych komunikatów pozbawionych wymiernych konsekwencji ?
Wielu konsumentów pokrzywdzonych procederem brokerskim oczekuje także analogicznego ruchu w sprawie umów brokerskich. InPost oraz inni przewoźnicy, chronieni na etapie reklamacji regulaminami pośredników, powinni ponosić odpowiedzialność za wyłudzanie opłat za rzekomą weryfikację przesyłek, mimo braku faktycznej procedury jej przeprowadzenia.
Tarcza brokerska chroni przestępstwo spedytora
Co tak naprawdę kryje się pod enigmatycznym terminem „element niestandardowy” ? W świetle obowiązujących przepisów to haracz, którego rzekomo uprawniony przewoźnik może zażądać za nietypowe wymiary lub wagę przesyłki. W praktyce jednak nie chodzi o żadną rzeczywistą kontrolę – lecz o wyłudzenie dodatkowych opłat bez jakiejkolwiek dokumentacji potwierdzającej, że faktycznie przeprowadzono pomiar czy inspekcję.
Choć zdarzają się pojedyncze przypadki, gdy nadawca naprawdę próbuje oszukać kuriera, zaniżając parametry paczki, ten artykuł dotyczy innego zjawiska: świadomego wykorzystywania przeterminowanych umów brokerskich bądź przewozowych, często z odległymi datami wykonania usługi, aby wyłudzić haracz. Klient dowiaduje się o roszczeniu dopiero po kilku miesiącach, gdy żądanie dopłaty wydaje się absurdem, i gdy nie pamięta szczegółów oraz ma utrudniony dostęp do archiwum.
Przekręt poświadczania nieprawdy z weryfikacji paczki przyjmuję dwa zasadnicze oblicza:
- Proceder pośrednika brokerskiego
Broker zapewnia, że ma pełne prawo do żądania dopłat. Tworzy roszczenia na bazie rzekomej „weryfikacji” dokonanej przez przewoźnika, choć nie ma jakiejkolwiek możliwości wyegzekwowania dokumentacji z prostego powodu – bo jej fizycznie nie ma ! - Proceder spedytorski
Sam przewoźnik, powołując się na wewnętrzny regulamin, jednostronnie nakłada opłaty. A jedyną różnicą jest niższa opłata karna niż przez umowę brokerską, ponieważ klient ma łatwiejszy bezpośredni dostęp do podmiotu który w tym przypadku nie może zasłaniać się regulaminem brokerskim, i tym że nie jest stroną.
Kto ponosi odpowiedzialność ?
W obu wariantach – bez względu na to, czy roszczenie wyszło od brokera, czy od samego przewoźnika – prawnie odpowiedzialny jest wyłącznie spedytor; oczywiście pod warunkiem że nie dysponuje on żadną dokumentacją potwierdzającą faktyczną weryfikację przesyłki. Każda próba egzekwowania wtedy dopłat, staje się zbiorowym poświadczeniem nieprawdy i klasycznym wyłudzeniem.

Umowa to akt prawny stron, niepodlegający jednostronnemu jej podważaniu
Umowa to akt prawny stron, niepodlegający jednostronnemu jej podważaniu
Umowa przewozu jest aktem prawnym zawartym między dwiema stronami – nadawcą i przewoźnikiem – i obowiązuje w brzmieniu, na jakie obie strony wyraziły zgodę (art. 385¹ § 1 Kodeksu cywilnego)
Zasada pacta sunt servanda (umów należy dotrzymywać) oznacza, że przewoźnik nie może w trakcie wykonania usługi jednostronnie zmienić warunków umowy, na co nie wyraził zgody nadawca. Każda próba jednostronnego zwiększenia opłaty po faktycznym dostarczeniu przesyłki stoi w całkowitej sprzeczności z prawem cywilnym oraz podstawowymi regułami kontraktowymi
Choć przewoźnik ma prawo wstrzymać realizację zlecenia na etapie przyjęcia lub transportu paczki – np. przy uzasadnionym podejrzeniu fałszerstwa danych – to jednak po wykonaniu usługi traci prawo do dalszego roszczenia. Dodatkowe klauzule, które nie zostały uzgodnione indywidualnie, są niewiążące wobec konsumenta i podlegają interpretacji na jego korzyść (art. 385¹ § 2 K.c.)
W praktyce na stronach brokerów spotykamy zapisy:
„Przewoźnik ma prawo zweryfikować Twoją przesyłkę pod względem wymiarów, wagi lub rodzaju opakowania na każdym etapie transportu oraz doliczyć dopłaty w przypadku niezgodności.”
– co wprawdzie uprawnia do wstrzymania wysyłki, ale – zgodnie z art. 385¹ K.c. – nie daje podstaw do dochodzenia dodatkowych opłat po doręczeniu przesyłki
Taka praktyka jest sprzeczna zarówno z literą prawa, jak i z jego duchem. Przewoźnik, zamiast rzetelnie udokumentować ewentualną wadę przesyłki, wykorzystuje nieuzgodnione jednostronnie klauzule do zastraszania klientów i windykacji, celując w wyegzekwowanie haraczu pod przykrywką „weryfikacji”

Jak skutecznie napluć ofiarom przestępstw w twarz ?
InPost ukarany pouczeniem.
Wszyscy dotknięci typowymi działaniami brokerskimi znają mechanizmy wyłudzenia na własnej skórze. Każdy z poszkodowanych zapłacił niesłusznie, lub bardzo słusznie nie zapłacił – opłaty które były oparte o typowe mechanizmy oszustwa. Każda z tych osób – być może naiwnie – zakładała, że istnieje jeszcze na tym świecie elementarna sprawiedliwość, albo przynajmniej lojalność wobec ofiar. Bo jeśli opłata za tzw. „element niestandardowy” jest naliczana bez żadnych podstaw i wbrew ustaleniom umownym, to nie mamy do czynienia z żadną usługą – tylko z czystym bandytyzmem.
Na stronach UOKiK dowiadujemy się bardzo ważnej w tej sprawie rzeczy: „InPost naliczał opłaty dopiero po realizacji usługi” – opłaty były naliczane po fakcie, bez dowodów, co wskazuje na klasyczne przestępstwo wyłudzenia. Jeśli InPost nie posiadał żadnych dokumentów potwierdzających rzekomą weryfikację (np. zdjęć, raportów technicznych), to zgodnie z logiką prawa dochodziło do poświadczenia nieprawdy i wyłudzania środków.
Tym bardziej zaskakuje reakcja Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów. Zamiast twardej sankcji – mamy symboliczne „pouczenie” i zgodę na dalsze funkcjonowanie mechanizmu. Czy to przypadkiem nie jest nagrodzenie inwencji multimilionera Rafała Brzoski ? Wygląda na to że UOKiK przyjął wobec InPostu rozwiązanie polubowne. Tymczasem ofiary procederu zostały z niczym. Jeśli chcą sprawiedliwości, muszą jej szukać we własnym zakresie – najlepiej przed niezależnym sądem, z dala od wpływów skompromitowanego państwowego nadzoru.
Podstawą prawną do odmowy zapłaty takich opłat jest zmiana warunków umowy w trakcie jej trwania. To daje klientowi prawo do rezygnacji z usługi i domagania się zwrotu paczki – a nie płacenia dodatkowych, wyssanych z palca kosztów. Każda próba naliczania takich opłat bez solidnej dokumentacji zdjęciowej i faktycznej procedury weryfikacyjnej powinna być traktowana jako działanie bezprawne.

Taryfikator dla naiwnych kontrolerów z UOKiK
Łatwo też zauważyć różnicę jaką podaje urzędowi nadzoru firma InPost w zadziwiającej wysokości 3,68 PLN – w przeciwieństwie do rzeczywistych kwot które egzekwuje na klientach. Jest to bardzo śmieszna kwota dla kogoś kto zna prawdziwy cennik, aniżeli ta zabiedzona liczba wyglądająca na jakiś rabat od sumy wyłudzenia. Czy rzeczywiście tak prosto jest wykiwać UOKiK, czy w grę wchodzą inne aspekty ?
Wszystko wskazuje że InPost nie stosował dopłaty 3,68 PLN, ale preferował dopłaty w wysokości 24,60 PLN – ponad zapłaconą standardową cenę umowy, zależną od wielkości przesyłki. W moim przypadku poprzez brokera Furgonetkę wyglądało to tak jak poniżej, i są to dwie kwoty dotyczące kary za jedną i tą samą usługę:
Opłata za usługę element niestandardowy 24,60 PLN
Opłata za usługę weryfikacja przesyłki przez przewoźnika 12,30 PLN
W przypadku dopłat od Furgonetki kwota całkowita wynosiła więc 36,90 PLN , takie też dane podawane były na stronie InPost wtedy gdy uwierzytelniały opłaty Furgonetki. Skąd więc wynika taka różnica na którą dał się nabrać urząd ? W ogóle znikła pozycja w cenniku InPost za element niestandardowy, lub inaczej zwany paczką niestandardową.
Inną sprawą jest że 'Element niestandardowy’ nie był przez usługodawców fizycznie weryfikowany, bo nie miał być ! Chodziło tylko i wyłącznie o wyłudzenie.
Szanowny Panie prezesie Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów.
Czy naprawdę wszystko jest w porządku gdy spedytor lub firma brokerska, wynajmuje kancelarię windykacyjną do celów zaboru i wyłudzenia ?
Apel do konsumentów i organów nadzoru
- Weźmy sprawy w swoje ręce – zorganizujmy zbiorowe pozwy przeciw przewoźnikom i brokerom, którzy nie potrafią wykazać rzetelnej weryfikacji przesyłek.
- Wymagajmy dowodów – każda dopłata za „element niestandardowy” musi być udokumentowana zdjęciowo i podpisana przez uprawnionego przedstawiciela przewoźnika, jest przede wszystkim bezprawna z art. 385 ks.
- Naciskajmy na UOKiK – prezesie UOKiK, prosimy o:
- Zmianę praktyki i przyjęcie polityki „zero tolerancji” dla nieuzasadnionych opłat,
- Wprowadzenie zasad natychmiastowego zwrotu niesłusznie pobranych środków,
- Przeprowadzenie niezależnego audytu wszystkich umów brokerskich.
- Zwróćmy się do Ministerstwa – jeśli urząd nie reaguje, zwróćmy się do ministra właściwego ds. konsumentów o pilne zbadanie polityki UOKiK.
Czas skończyć z biurokratyczną opieszałością i brakiem konsekwencji. Spedytorzy, którzy robią biznes na koszcie konsumenta, powinni ponieść pełne konsekwencje prawne swoich działań, a urząd, który ma ich za zadanie nadzorować, musi wreszcie pokazać, że stoi po stronie obywatela, a nie przestępców wyłudzających nieuzasadnione opłaty.



Doliczają dodatkowe opłaty, stwierdzili że paczka zamiast 15cm wys ma 60cm i policzyli za paczkę na fakturze trzykrotnie więcej. Osoba odpowiedzialna za reklamację jest chyba niewidoma jeżeli nie zauważa takiej różnicy. Dwie reklamacje negatywne.
Nierzetelne podejście do klientów biznesowych ze strony pracowników InPostu w mojej lokalizacji, być może w innych regionach sytuacja wygląda lepiej, nie mniej jednak w moim przypadku jestem rozczarowany współpracą z InPostem.
Ciągłe dopłaty za weryfikację wymiarów dla paczkomatów, pomimo iż posiadamy na zautomatyzowanej pakowalni laserowe skanery i każda paczka jest poprawnie zmierzona i opisana.
Totalne olewanie firmy realizującej w miesiącu ponad 2000 paczek. Dosłownie o każdą rzecz należy się upominać. Należy przygotować się na wysyłanie co 3-4 dni prośbę o wywiązanie się z ustalonych działań, ponieważ totalnie olewają zgłoszenia.
Byliśmy zainteresowani otworzeniem POPu, po prawie 3 MIESIĄCACH zbywania i przekierowywania od jednego pracownika do drugiego otrzymaliśmy informację że jednak nie przewidują współpracy, pomimo iż proponowana lokalizacja jest atrakcyjna i spełnia wszystkie warunki określone przez InPost w zgłoszeniu oraz w rozmowie z pracownikami.
Każda reklamacja przesyłki jest odrzucana. Informacja o odrzuceniu reklamacji jest wysyłana w okolicy 25-30 dnia zgłoszenia sprawy, tak aby zgłaszający ochłonął i odpuścił temat.
Brak możliwości nadania kurierem paczek w soboty pomimo tworzenia zleceń podjazdów. Kurierzy nie wywiązują się ze swoich obowiązków cytując kuriera InPostu: „dla jednej firmy nie opłaca się w sobotę jechać”.
Reasumując InPost duża rozwojowa korporacja niestety totalnie olewa swoich klientów biznesowych. Prawdopodobnie odbije im się to czkawką w dłuższym terminie. Ciężko będzie InPostowi odbudować swoją reputację w moich oczach. Tak niskiej jakości obsługi klienta spodziewałbym się jedynie po Poczcie Polskiej.
Paczka nadana z firmy do firmy dokładnie opisana zawartość o wymiarach 11x11x13 nagle w Inpost urosła do wymiarów 11x81x44. Doliczono i natychmiast pobrano mi z konta ponad 25 zł, tytułem rzekomej weryfikacji wielkości paczki. Absolutnie nie polecam ! Reklamacja oczywiście odrzucona. Żenada i draństwo.